Studia podyplomowe w e-learningu

Chciałbyś pójść na studia podyplomowe, ale traciłbyś mnóstwo czasu na dojazdy? Wybierz e-learning. Dorota pracuje w małej firmie audytowej. Jest asystentką kierownika działu. Szef już od ponad roku zachęca ją do studiów podyplomowych, ale sam nie chce za nie płacić. Nie zgadza się też na wychodzenie na zajęcia w godzinach pracy. – Co my tu byśmy bez pani zrobili? – mówi. A Dorota ma dwuletnią córeczkę Julię i mieszka daleko od centrum. Nie ma czasu na dodatkowe zajęcia ani na dojazdy. Co robić?

- Znajomi doradzają mi – zmień pracę! Bo co to za szef, który zmusza cię do studiów, ale nie chce za nie płacić ani dawać urlopów szkoleniowych?

Jednak Dorota nie rzuci tej pracy, a przynajmniej jeszcze nie teraz – poczeka, aż Julia będzie trochę starsza. Na razie wymyśliła, że, owszem, zapisze się na studia podyplomowe. Żeby nie tracić czasu, będzie studiowała przez internet.

E-learning jak Big Brother

Dorota wybór ma spory – coraz więcej uczelni oferuje studia podyplomowe albo szkolenia z dopiskiem online albo blended -learning. Co to takiego?

- Zacznę od końca: powiem, czym e-learning nie jest – śmieje się Monika Branicka, dyrektor E-Solutions z firmy translatorsko-szkoleniowej Skrivanek. – Nie polega to na tym, że uczestnicy otrzymują e-mailem materiały od nauczyciela, a potem wysyłają mu do sprawdzenia pliki w Wordzie. Albo, że e-mailują i skajpują z wykładowcą czy lektorem.

Jak więc to powinno wyglądać?

- Skuteczne i profesjonalne studia online to taki Big Brother – wyjaśnia Monika Branicka. – Musimy obserwować uczestnika, monitorować go i utrzymywać z nim kontakt. Zwykły Word i Skype do tego nie wystarczą – potrzebny jest zaawansowany technologicznie system szkoleniowy.

Lepszy „e” czy „blended”?
Internet można wykorzystać do nauki na różne sposoby. E-learning to tylko i wyłącznie kurs online, czyli przez sieć. Jego odmianą jest e-coaching. – Polega to na tym, że do kursu online wprowadzamy tutora, który pomaga uczącemu się, udziela mu wskazówek, pozostaje z nim w kontakcie wirtualnym – wyjaśnia Branicka.

Jeszcze inną, coraz częściej oferowaną przez uczelnie metodą jest blended-learning, czyli połączenie e-coachingu z zajęciami tradycyjnymi, w grupie, na sali wykładowej. Jednak pojawiamy się na niej odpowiednio rzadziej, czasem tylko na zjeździe inauguracyjnym i egzaminach końcowych z przedmiotów danego semestru.

Studia dla oszczędnych i wolnych
Jakie są zalety takiej nauki? Jest ich mnóstwo – przede wszystkim same oszczędności. Po pierwsze, oszczędzamy czas, bo nie tracimy go na dojazdy, albo na oczekiwanie na spóźniających się wykładowców. Nie musimy też planować dnia pod godziny zajęć – uczymy się, kiedy chcemy. Po drugie, oszczędność pieniędzy. Znów odpadają dojazdy, czasem noclegi, posiłki na mieście, niekiedy koszt opiekunki do dziecka. Po trzecie, oszczędność papieru. Nie musimy płacić za podręczniki, drukować materiałów ani robić niezliczonej liczby kserówek. Materiały są dostępne online i można je wykorzystać wiele razy.

- Na e-learning oszczędzają też pracodawcy – dodaje Monika Branicka. – Uczący się pracownik nie musi się zwalniać z pracy na zajęcia, nie marnuje też czasu na dojazdy.

Poza tym e-learning oferuje wolność wyboru – sam wybierasz, gdzie i kiedy się uczysz. Może to być urocza, cicha kawiarenka, jesienny park, galeria handlowa albo własny, ciepły i przytulny pokój. Wybór pory dnia również należy do ciebie – dziecko śpi od 12 do 14 – świetnie, możesz się uczyć wtedy. Trochę spokoju masz tylko w nocy? Znakomicie, pouczysz się po 22.

Jest jeszcze jedna dobra strona studiów online: często są dofinansowywane z EFS, a wtedy ich czesne jest znacznie niższe – np. płacimy tylko 20 proc. całości.

Studia online są też dobrym rozwiązaniem dla osób, które z różnych przyczyn nie mogą wychodzić z domu, bo np. opiekują się dzieckiem, kimś starszym albo są niepełnosprawne.

Wykłady tylko w Second Life
Wady? Też są. Studia przez internet wymagają ogromnej samodyscypliny i świetnej organizacji, a to nie jest dla każdego – są ludzie, którzy potrzebują regularnej kontroli ze strony nauczyciela, i to najlepiej osobistej. Są też tacy, którzy wolą się uczyć w grupie, bo w samotności trudno im się skupić – ci niech lepiej wybiorą klasyczną formę studiowania.

Zawodne może być też to, co jest zaletą tych studiów i szkoleń – technologia i internet. – Czasem serwer przestaje działać. A czasem po prostu nie mamy dostępu do internetu – mówi Monika Branicka. – Są też tacy, którzy zwyczajnie nie lubią siedzieć przy komputerze.

Czy e-learning zastąpi klasyczne studia i szkolenia? – Wprawdzie coraz więcej osób wie o takim systemie kształcenia (gdy sześć lat temu wprowadzaliśmy je do oferty, klienci otwierali szeroko oczy ze zdziwienia), ale przed nami jeszcze daleka droga – opowiada Branicka. – Ale Europa Zachodnia i USA są już znacznie bardziej zaawansowani pod tym kątem. Niedawno byłam na konferencji w Berlinie. Tam spotkałam amerykańskich wykładowców ze znanych uniwersytetów, którzy prowadzą zajęcia jedynie w portalu Second Life. To jest kierunek przyszłości.

Dorota zapisze się na studia online. Jej szef już o tym wie i pomysł bardzo mu się podoba. Przemógł się i obiecał jej nawet, że dostanie urlop szkoleniowy w czasie egzaminów.

Źródło: Gazeta Wyborcza

You can leave a response, or trackback from your own site.

Zostaw komentarz

Powered by WordPress | Designed by: buy backlinks | Thanks to Ventzke & Partner, internet marketing and House Plans