Klik, klik, czyli nauka na odległość

Portal GazetaPraca.pl zamieścił artykuł dotyczący nauki z wykorzystaniem e-learningu. O wypowiedź poproszeni zostali przedstawiciele firm MyNetwork, Estakady, Prestin oraz Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego. Oprócz samego artykułu polecamy również komentarze. W dalszej części zapraszamy do zapoznania się z całą przedstawioną publikacją. E-learning to przede wszystkim oszczędność – czasu i pieniędzy. Powoli do lamusa odchodzą wyjazdy szkoleniowe i wieczorowe kursy dokształcające. Teraz możemy uczyć się tam, gdzie chcemy i kiedy chcemy. Wystarczy komputer podłączony do internetu.

- Najczęściej słyszymy: „Boję się, że nie poradzę sobie z nauką przez komputer” – opowiada Damian Dubiak z oferującej rozwiązania e-learningowe firmy Prestin. – Zwykle jednak okazuje się, że nie taki e-learning straszny, jak go malują.

Nauka na odległość, czyli e-learning to, najogólniej, wykorzystywanie w edukacji technologii informatycznych. Możliwości są tutaj ogromne. Poza internetem to także wewnętrzny intranet, przekazy satelitarne, taśmy audio i video, płyty CD i DVD, a także interaktywna telewizja. – Narzędzia potrzebne do nauki są tak optymalizowane, by nie wymagały zbyt wiele od komputera i jednocześnie były przystępne i funkcjonalne dla uczącego się. Nie ma więc powodów do obaw, że e-learning nas przerośnie – zapewnia Damian Dubiak.

Lista korzyści wynikających z takiej formy nauki jest długa. – Przede wszystkim oszczędność – mówi Szymon Janicki z firmy Mynetwork. – Wyobraźmy sobie firmę zatrudniającą kilkuset pracowników, których musi przeszkolić ucząc nowej techniki czy tłumacząc przepisy w danej dziedzinie. Trzeba zebrać wszystkich w jednym miejscu i w tym samym czasie i pewnie także wynająć ogromną salę, która pomieści tak duże grono albo utworzyć kilka mniejszych grup, ale wtedy należy zapłacić szkolącemu za kilka zajęć zamiast jednego. Choćby w takiej sytuacji z odsieczą przychodzi nauczanie na odległość

Uczymy się, kiedy chcemy

Uruchomienie szkolenia dla pracowników wymaga zwykle współpracy z firmą zajmującą się e-learningiem. Na podstawie rozmów i materiałów dostarczonych przez przedsiębiorstwo tworzy ona merytoryczny wsad, czyli treść multimedialnego kursu. Efektem wspólnych działań jest platforma, na której kurs zostaje udostępniony pracownikom. Możliwe jest także kupienie narzędzi do samodzielnego tworzenia prostych szkoleń. – E-learning to także oszczędność czasu – mówi Szymon Janicki. – Uczymy się w dogodnym dla nas momencie. Nie tracimy czasu na dojazdy czy noclegi.

Zdaniem specjalistów e-learning stwarza komfortowe warunki zdobywania wiedzy. – Do nauki możemy przystąpić wtedy, gdy jesteśmy odpowiednio skoncentrowani, wyciszeni i chętni na przyjęcie nowych informacji – dodaje Joanna Michalska, współzałożycielka Stowarzyszenia E-learningu działającego na rzecz promowania tej formy nauki. – Poza tym tempo szkolenia może być dostosowane do naszej percepcji. Możemy bez żadnego skrępowania wielokrotnie powracać do materiału, który trudno nam opanować czy zrozumieć.

Specjaliści wskazują także na przewagę e-learningu nad tradycyjnym nauczaniem, które ich zdaniem jest za bardzo skoncentrowane na nauczycielu. – Oczywiście realizuje on program, ale to głównie od jego umiejętności i osobowości zależy jakość uczenia – tłumaczy Aneta Grzyb-Hejduk, główny metodyk Instytutu Edukacji Interaktywnej Estakada.pl. – W takiej sytuacji nie ma nic złego, jeśli akurat uda nam się trafić na wybitnego pedagoga. Jednak wybitne są tylko wyjątkowe jednostki. Nie każdy, kto jest ekspertem w swojej dziedzinie, potrafi jednocześnie zainteresować i rozbawić uczniów, motywować do uczenia i egzekwować wykonanie zadań.

E-learning pozwala również na zdobycie wykształcenia. Coraz więcej polskich uczelni oferuje możliwość studiowania przez komputer. Studenci zdobywają wiedzę, przygotowują projekty lub opracowują zadania online, a pod koniec semestru przyjeżdżają do Alma Mater, by zdać egzaminy. – Uczą się dokładnie tego samego, co studenci uczęszczający na zwykłe zajęcia – opowiada dr Joanna Opoka z Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego będącego wspólnym przedsięwzięciem Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi i UMCS w Lublinie. – Żacy zdobywają także inne cenne umiejętności, takie jak zarządzanie własnym czasem, kompetencje w obszarze informatyki, czy zdolność komunikowania się online, co obecnie zaczyna odgrywać coraz większą rolę z uwagi na częste w firmach videokonferencje lub łączenie zadań pracowników mieszkających w różnych częściach globu.

E-learning – pomoc dla nieśmiałych

Dr Opoka zwraca także uwagę na psychologiczny aspekt e-learningu. Jej zdaniem taka forma nauki sprzyja budowaniu więzi i grup skupionych wokół wspólnej sprawy. – Wcale nie jest tak, że internet nas izoluje – zapewnia. – Wręcz przeciwnie, e-learning dodaje korzystającym z niego odwagi. Nieśmiałym osobom pomaga fakt, że nie muszą stawać twarzą w twarz z wykładowcą. Zwykle konieczność wykazania się przed obcymi ludźmi paraliżuje je. Dzięki e-learningowi mają większe szanse, by zabłysnąć, a przede wszystkim przełamać w sobie opory.

Nauczanie na odległość to często jedyna możliwość zdobycia wiedzy dla tych, którzy w żaden inny sposób nie mogliby uzyskać wykształcenia. – Możemy dotrzeć choćby do osób niepełnosprawnych – mówi dr Joanna Opoka. – Z e-learningu korzystają także bardzo często mamy z małymi dziećmi, które nie mogłyby pozwolić sobie nawet na kilkugodzinne zajęcia co kilka dni. Wątpliwość, jaka pojawia się w związku z e-learningiem, wynika z lenistwa korzystających, którzy nie mając kontaktu z żywą osobą mobilizującą ich do nauki, obawiają się, że nie będą czynili postępów. – Na to jednak także mamy radę – śmieje się Szymon Janicki z Mynetwork. – Metody motywacji są oczywiście bardzo różne. Sztuką jest stworzenie takiego kursu, który zainteresuje uczącego się swoją formą. Nie chcemy, by szkolenie było kolejnym e-bookiem.

Janicki jako przykład podaje opracowane przez jego firmę szkolenie z przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. – Na pierwszy rzut oka nudne jak flaki z olejem – mówi. – My jednak stworzyliśmy wokół tego całą historię. Użytkownik wchodzi do magazynu z fałszywymi pieniędzmi i poznaje przestępców oraz tropiących ich policjantów. Dzięki temu spędza ciekawie czas, wciąga się w fabułę, a wiedza przyswaja się łatwiej.

Zdaniem specjalistów z branży to właśnie takie nietypowe kursy i szkolenia wykorzystujące gry i rozwiązania z pogranicza rozrywki i edukacji są przyszłością e-learningu. – Oczywiście dużym problemem jest ich kosztowność i długi czas opracowania. Dlatego na razie nie wszyscy klienci e-learningu mogą sobie na nie pozwolić – tłumaczy Aneta Grzyb-Hejduk.

Nie pozamykamy szkół

E-learning nie jest jednak idealny. Nie każdą wiedzę możemy zdobyć korzystając tylko z komputera. – Możemy mówić o umiejętnościach „twardych” i „miękkich” – wyjaśnia Damian Dubiak z firmy Prestin. – „Miękkie” to np. umiejętność negocjacji czy kierowania zespołem ludźmi, ale także zdolności techniczne, jak obsługa urządzenia. Nie nauczą nas tego e-learningowe kursy, które są natomiast idealne do nauczania „twardych” umiejętności, czyli np. znajomości procedur czy teorii w danej dziedzinie.

E-learning stara się walczyć także z tym ograniczeniem. Firmy proponują tzw. blended learning czyli łączenie kursów e-learningowych z tradycyjnymi formami nauki. Eksperci przyznają jednak, że pomimo niewątpliwych zalet, nauczanie przez komputer raczej nie wyprze wspólnych zajęć w sali z nauczycielem. – Kontakt z żywym człowiekiem pozostanie niezastąpiony – mówi Aneta Grzyb – Hejduk z Estakada.pl.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Zostaw komentarz

Powered by WordPress | Designed by: buy backlinks | Thanks to Ventzke & Partner, internet marketing and House Plans